Ciasto, które tak jak pisałam, moja babcia robi latem z częstotliwością blachy na 2 dni. Zazwyczaj z owoców z własnego działkowego krzaczka lub drzewka, zazwyczaj jedzone w cieniu tego samego krzaczka. Mało która potrawa kojarzy mi się bardziej z latem i dzieciństwem.
3 jajka (+białko od kruszonki)
1/4 kostki masła
łyżka oliwy z oliwek
3/4 szklanki cukru (może być brązowy, tak też zrobiłam)
szklanka mąki (użyłam po połowie pszennej i pełnoziarnistej orkiszowej, następnym razem spróbuję w całości pełnoziarnistej)
pół szklanki mąki ziemniaczanej
łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
Rozpuścić masło w rondelku, przestudzić. Zmisować całe jajka. Dodać cukier i miksować do rozpuszczenia. Dodać masło i olej, a następnie partiami mąkę i reszte sypkich składników.
Na wierzchu ułożyć dowolne owoce. Jabłka, (mrożone) truskawki, porzeczki, maliny, rabarbar, śliwki. Użyłam jabłek i mrożonych truskawek, polecam takie połączenia przy owocach mrożonych aby nie zrobiło się zbyt mokro i nie poskutkowało zakalcem.
Kruszonka:
żółtko
4 łyżki mąki
2 łyżki cukru
łyżka masła (nie rozpuszczone)
szczypta proszku do pieczenia
pare kropli esencji waniliowej
Wszystko rozetrzeć w palcach, posypać ciasto.
Piec w temperaturze 180 stopni, 40-50 minut.