.
Wczoraj, pchana urodzinowym przypływem energii w końcu od dwóch tygodni włożyłam buty i wybiegłam na ulicę. Zdążyłam naładować się endorfinami, zmęczyć, wrócić, wykąpać, spojrzeć za okno - a tam śnieg. A do wieczora zdążyły mi się usypać metrowe zaspy na balkonie. Szczęściara.
Ciężko mi opisać jak bardzo cieszę się, że odkryłam sport, chociaż nie jestem w tym rewelacyjna, daleko mi do większości blogerek. Ciężko mi uwierzyć jak kiedyś mogłam wytrzymać nie ruszając się z kanapy cały dzień. Sport tak bardzo obrazuje reguły rządzące życiem: jak ważna jest wytrwałość, dokładność, to, że aby osiągnąć cel potrzeba czasu, siły, wytrzymałości. Tylko że w sporcie są to rzeczy oczywiste, bo ogranicza nas nasze ciało. Śmieszne, że w życiu tak trudno nam je zrozumieć.