Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 14 kwietnia 2013

58. Omlet biszkoptowy z gruszką, mango i jogurtem grecki, polany syropem klonowy i oprószony cynamonem



Otwieram oczy. Boli mnie każdy mięsień w ciele. Wczorajsze bieganie czy po prostu kac? Prawdziwa kompilacja tortur.. Halo, nie oszukujmy się, nie biegałam tak dużo :).  Kawy!

W tygodniu nie mam czasu na nic, staram się wykorzystać maksymalnie czas, przestać olewać szkołę, zaliczyć prawko, a w między czasie wcisnąć jak najwięcej sportu. Robię zdjęcia, ponieważ chcę się nauczyć je robić dobrze, ale nie mam czasu ich wrzucać.
I zastanawiam się nad sensem blogów śniadaniowych..

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

56. Bułeczka ziarnista z wiejskim twarogiem i dżemem porzeczkowym, kawałki jabłka z masłem orzechowym



Promienie słońca przebijające się przez żaluzje, ciepłego, wiosennego słońca. Bieganie bez odmarzających kciuków, odwołana biologia, pierwsze jazdy samochodem. Żyć, nie umierać

piątek, 5 kwietnia 2013

55. Dawno nie jadłam owsianki. Cukiniowo-owocowa z twarożkiem, migdałami i miodem



Podgrzałam pół szklanki mleka i pół szklanki wody w garnku, dodałam ok.7cm kawałek cukinii starty na tarce, łyżeczkę siemienia lnianego i 5 łyżek płatków. Pod koniec gotowania dorzuciłam sporą garść mrożonej mieszanki owoców, na wierzch dodałam ich jeszcze trochę oraz wiejski twarożek, posiekane migdały i miód. Pyszności.

czwartek, 4 kwietnia 2013

54. Jajko sadzone, warzywa, chleb żytni z masłem, resztka wielkanocnej drożdżowej baby z dżemem porzeczkowym


Magiczne sztuczne światło, po co nam ta zmiana czasu? Nie wiem jak wam, ale mi ona w żaden sposób nie chce się wpasować do naturalnego rytmu..

Po przyjrzeniu się swojej diecie wprowadzam w życie zmiany: wiecej jajek, ryb i strączków, mniej tłustego sera i wędlin, w których tak na prawdę nikt nie wie co jest.. Dlatego jajka na śniadanie, jak najbardziej ;D.

wtorek, 2 kwietnia 2013

53. Smoothie banan-mango-pomarańcza, jajko na miękko, świąteczny sernik


W święta śniadanie je się z rodziną, nie z lustrzanką :).
Przynajmniej ja tak stwierdziłam i nie chciałam robić rodzicom cyrku z fotografowaniem talerzy.

Moja baba drożdżowa udana (teraz mogę być nazwana prawdziwą gospodynią domową), mazurki prawie wyjedzone, ja świątecznie wynudzona i porządnie wypoczęta. Taka nuda też jest potrzebna. Nadrobione zaległości filmowe, kuchenne i jogowe. Z tych ostatnich cieszę się najbardziej, ostatnio tyle się rozciągałam chyba na gimnastyce artystycznej w przedszkolu!

Wybaczcie upity koktajl na zdjęciu. Nie potrafię się powstrzymać :)
Durszlak.pl